| KURSY SILVEXCRAFT® Kilka słów wstępu, czyli o zabawie z drobnicą | 2010-03-02 20:45:55 |
Kilka słów wstępu, czyli o zabawie z "drobnicą"
Wyrabianie biżuterii z drobnych szklanych koralików nie jest jak na razie zbyt popularne wśród polskich artystek. W innych krajach jednak sprawy mają się zupełnie inaczej - jeśli spojrzeć
na rynek amerykański czy rosyjski, znajdziemy zdjęcia, poradniki i materiały, od których przysłowiowe oko zbieleje, a karta kredytowa sama wskoczy do ręki. Tak zaczęła się moja przygoda z drobnicą (jak dla ułatwienia nazywam koraliki poniżej 5mm, kupowane na wagę). Zakupiłam w antykwariacie książkę Ozdabiamy koralikami wydawnictwa Świat Książki, i wpadłam po uszy - zaczęłam maniakalnie szukać, a następnie wprowadzać niezdarnie w życie informacje, które znajdowałam na zagranicznych stronach. Nie da się ukryć, że praca z drobnicą różni się nieco od klasycznego wyrobu biżuterii. Niewiele tu metalu czy kamieni szlachetnych (co wychodzi nieraz na plus, ponieważ ceny tych materiałów przyprawiają o zawrót głowy), więcej zaś kunsztu, pracowitego uczenia się nowych wzorów i kreatywnego ich modyfikowania. Wyroby z drobnicy są piękne przede wszystkim ze względu na warsztat artysty, precyzję wykonania, dopracowanie do najmniejszego szczegółu - a to przychodzi z czasem. Dzisiaj z pobłażliwym uśmiechem oglądam swoje pierwsze prace, nad którymi ślęczałam godzinami, łamałam igły i traciłam nerwy.. Wydawałoby się, że drobnica wymaga cierpliwości i samozaparcia - coś w tym na pewno jest. Jednak wielkie znaczenie ma zwykła pasja - nikt z moich znajomych nie nazwałby mnie cierpliwą, a jednak potrafię spędzić kilkanaście godzin nad kolejnym wzorem, pracowicie plotąc i rozplatając, zazwyczaj z uśmiechem na twarzy. Biżuteria z drobnych koralików to jedna z tych rzeczy, które potrafią wciągnąć jak ruchome piaski - nim się obejrzysz, w najdziwniejszych momentach będziesz łapać się na obmyślaniu nowych wzorów lub zwykłym "świerzbieniu rąk", które tęsknią do igły i szkiełek. Prawdopodobnie każda z nas posiada w domu przynajmniej część potrzebnych materiałów. Opiszę je poniżej, zwracając Waszą uwagę na istotne szczegóły które sama odkrywałam metodą prób i błędów. Koraliki Rzecz oczywista, i wydawałoby się łatwa do zdobycia. Niekoniecznie! Owszem, do rozpoczęcia tej przygody jak najbardziej wystarczą znalezione w szufladzie niepotrzebne drobne koraliki z zerwanego metrowca - jednak już po chwili zauważycie, że irytują Was nierówne kształty (tak, nanometry mają znaczenie!), zbyt małe dziurki, drobne odpryski (jedna z bardziej irytujących rzeczy to pęknięcie koralika w środku robótki - spruwanie kilku godzin pracy naprawdę działa nanerwy) czy po prostu blade i wymieszane kolory. Wszystkie osoby, które znam, a które bawią się trochę poważniej drobnicą, zakupują koraliki na wagę w pasmanteriach, hurtowniach lub sklepach internetowych - ze wskazaniem na te ostatnie. Rodzaje dostępnych koralików są właściwie trzy - zwykłe chińskie, czeskie Jablonexy i japońskie Miyuki Delicas - z których Jablonexy i Delicas wyróżniają się zdecydowanie lepszą jakością, a Miyuki są powszechnie używane do prac sprzedawanych w galeriach - z racji swoich kształtów, kolorów, trwałości i idealnych rozmiarów. Do tej pory Miyuki było bardzo słabo dostępne w Polsce - dlatego informacja, że Silvex.pl został dystrybutorem tej firmy na nasz kraj ucieszy chyba wszystkie "drobniczarki". Oferta na koraliki MIYUKI (hurtownia online) ![]() ![]() ![]() Igły Rzecz jasna, można nawlekać koraliki ręcznie - jednak szybko skończy się Wam cierpliwość. Lepiej w tym celu użyć wąskich igieł (o średnicy poniżej 1mm) z niewystającym oczkiem - czyli takim, które nie zwiększa obwodu igiełki. Można je kupić w wielu sklepach i pasmanteriach, spytawszy o igły do koralików bądź do zdobień - przy czym na początku, przynajmniej moim zdaniem, nie warto inwestować fortuny w najlepszej jakości igły (5 sztuk za 10zł) - w zupełności wystarczą pakieciki "made in China", kosztujące 3zł i zawierające 25 sztuk. Na początku i tak igły łamią się jak oszalałe, a wyczucie przychodzi z czasem - sama obecnie pracuję na rzeczonych najtańszych igiełkach, a od dobrych 2 miesięcy nie złamałam ani jednej. Z racji miniaturowości otworu, "przewlekajki" (małe blaszki ułatwiające przewlekanie igły, dołączane często do pakieciku igieł) na niewiele się zdadzą - po prostu złożona na pół nitka czy żyłka nie przejdzie przez oczko. Konieczne jest więc opanowanie sztuki nawlekania igły "na oko". ![]() ![]() ![]() Żyłki i nitki Drobnicę nawlekać można na żyłkę bądź nitkę - każda z nich ma swoje wady i zalety. Żyłka - najlepiej kupić ją w pasmanterii, prosząc o żyłkę do szycia skóry bądź do koralików, i sprawdzić, czy nie za łatwo się zrywa. Jeśli szarpiąc kawałek żyłki między dłońmi jesteście w stanie ją zerwać, znaczy, że jest za słaba - a pęknięta żyłka w samym środku robótki może doprowadzić do szewskiej pasji, jeśli spruje cały misterny wzór. Nitka - koniecznie cienka, znajduje się zapewne w każdym domu, łatwo też ją kupić np. w kiosku (w razie sytuacji awaryjnej pt. "ratunku, skończyła mi się żyłka, co teraz-"). Jest podatniejsza na zerwanie, dlatego praca z nią wymaga pewnej praktyki; jest też nieco grubsza od większości żyłek, co przy najdrobniejszych koralikach (poniżej 2mm) może uniemożliwić wykorzystanie niektórych technik. Z drugiej strony, nitka pozwala uzyskać fenomenalny efekt "tkaniny" - nawet ścisłe wzory są miękkie, lejące się i po prostu przyjemne w dotyku. Zarówno żyłkę, jak i nitkę, należy woskować - amerykanie używają w tym celu specjalnych preparatów, których jednak nie znalazłam na polskim rynku. Najprościej zrobić to owijając je wokół świecy i przeciągając, tak, żeby nitka/żyłka wbiła się w parafinę. Dzięki temu będą one nieco sztywniejsze i mniej skręcone, prościej będzie przewlec igłę i nawlec koraliki, sama żyłka/nitka będzie też po prostu delikatniejsza dla dłoni (ważne, jeśli lubisz swoje palce) i "grzeczniejsza". ![]() Przechowywanie Z mojego doświadczenia wynika, że im przejrzyściej, tym lepiej. Organizacja kolorystyczna, wielkościowa czy tematyczna jest sprawą indywidualnych preferencji - w czymś jednak rosnącą kolekcję koralików trzymać trzeba, żeby nie "rozbiegły się" po całym domu. Pamiętaj, że drobne koraliki, igły czy nawet kawałki żyłki mogą być niebezpieczne dla dzieci i zwierząt domowych! Istotne są 3 zasady - przejrzystość, łatwość dostępu i mobilność. Przejrzystość - ponieważ jeśli nie widzisz swoich skarbów, niewiele nowych pomysłów wpadnie Ci do głowy. Łatwość dostępu, ponieważ zanim rozpakujesz cały kramik by znaleźć to, czego szukasz, możesz stracić wszelką ochotę na robótki ręczne. Mobilność - po pierwsze, bo możesz przekładać i przykładać do siebie kolory, by sprawdzić, czy do siebie pasują; po drugie, bo czasem bierze się koraliki ze sobą np. na warsztaty. Dobrze sprawdzające się patenty to organizery na śrubki i drobiazgi (do zdobycia w marketach budowlanych); pojemniczki 5-10ml na ozdoby do manicure (Allegro bądź hurtownie kosmetyczne - mój osobisty faworyt w przechowywaniu); woreczki strunowe (w nie sprzedawcy pakują koraliki, jednak można też za grosze kupić je w papierniczych czy na Allegro). Łatwo dostępne są pudełka po kremach - jednak są one niewymiarowe, ciężkie i nieprzejrzyste, w rezultacie kryjąc Twoje skarby przed światem - i przed Tobą. ![]() ![]() ![]() Miejsce pracy Optymalny jest rzecz jasna dobrze oświetlony blat, najlepiej taki, który poświęcisz tylko na robótki ręczne - jednak większość z nas nie posiada tego luksusu. Osobiście z braku przestrzeni i dla czystej wygody pracuję na łóżku - jednak koraliki kochają uciekać pod pościel czy do paszczy mojego kota, nie jest to więc najlepsze rozwiązanie. Dobry patent to rozłożenie na powierzchni roboczej jasnego ręcznika - dzięki temu żaden element nie ucieknie, powierzchnia nie zostanie uszkodzona, a Tobie będzie wygodniej. Rzecz absolutnie niezbędna to pojemniczki - popielniczki, małe talerzyki i miseczki, skrzyneczki, słoiczki... Każdy ma własną organizację pracy, jednak chyba wszystkie "drobniczarki" zgadzają się, że wysypanie używanych koralików do kilku płaskich naczynek znacznie usprawnia pracę. Istotna jest też choćby zaimprowizowana poduszeczka na igły - mają one tendencję do znikania, a potem objawiania się w najmniej spodziewanych miejscach i chwilach. ![]() ![]() Narzędzia i dodatki Przydatne, choć nie niezbędne rzeczy to między innymi: - nożyczki (dość oczywiste) - szczypce - zwykłe i tnące - im lżejsze i mniejsze, tym lepsze (patrz market budowlany, choć lepiej sklep z półfabrykatami - choć droższe, będą lżejsze i poręczniejsze) - zapięcia i bigle - o ile zapięcia wykonać można z koralików przy odrobinie wprawy, bigli raczej obejść się nie da - chyba, że umiesz giąć drut - drut zwykły, posrebrzany/pozłacany, srebrny/złoty, miedziany, pamięciowy - w miarę potrzeb, raczej do wykańczania gotowych plecionek - charmsy (malutkie metalowe ozdoby przypinane do bransoletek), drobne kamyczki (tzw. sieczka, lub max. 1cm koraliki) - do ozdabiania i wykańczania - większe kamienie szlachetne czy ozdoby metalowe - jako główny element ozdobny, który obrabia się drobnicą; wyższy stopień trudności - podstawy do wisiorków, bransoletek, kolczyków, pierścionków - dostępne w sklepach z półfabrykatami, dają duże pole do popisu - krosienko do tkania koralikami - do zakupienia w Empiku, czasem na Allegro bądź w działach zabawkowych; można też stosunkowo prosto wykonać je samemu ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Na koniec... a może początek? Z wymienionych wyżej przedmiotów jedynie koraliki, żyłka/nitka i igła są Wam niezbędnie potrzebne "od zaraz" - reszta znacząco ułatwia życie, ale ich zakup może spokojnie poczekać. Pamiętaj, że wiele rzeczy zdobyć można drogą pantoflową - najużyteczniejszą z tych rzeczy jest informacja. Popytaj znajomych, poszukaj w internecie, przejdź się po mieście - na pewno znajdziesz pasmanterię, sklep z artykułami budowlanymi, może nawet hurtownię pasmanteryjną- W second-handach często znaleźć można biżuterię czy koraliki za grosze; znajomi i rodzina na pewno posiadają zniszczone ozdoby, które chętnie Ci oddadzą lub poproszą o przeróbkę. Praca z drobnymi koralikami ma ten urok, że materiały nie są specjalnie drogie - cenniejszy jest czas włożony w wykonanie danego dzieła i doskonalenie swoich umiejętności. Początki nigdy nie są łatwe - jednak gra warta jest świeczki. Nic tak nie cieszy, jak pierwszy zachwyt nad własnoręcznie zrobionym prezentem dla przyjaciółki, pochwały innych "biżuteryjek" nad zdjęciami wstawionymi na forum czy bloga, pierwsza sprzedaż... Jedynym ograniczeniem jest Twoja wyobraźnia. Do dzieła! Atykuł napisany na zlecenie SILVEXCRAFT ![]() Olga Tatiana Rostkowska - Trójmieszczanka, socjolog i nauczyciel języków obcych; znana również pod pseudonimami Kitiara oraz Kocuria. Fotograf-pasjonat, nadmiar energii twórczej przeznacza na różnorakie robótki ręczne - przede wszystkim projektowanie i tworzenie artystycznej biżuterii z koralików typu delicas. |
| SILVEXCRAFT™ - Newsletter |




















